piątek, 2 marca 2018

Deep Purple - Machine Head (1972 - Hard Rock)


Skład:
Ian Gillan – Wokal
Ritchie Blackmoore – Gitara
Roger Glover – Bas
Ian Paice – Perkusja
Jon Lord - Klawisze


Mówisz Deep Purple, słyszysz charakterystyczny riff od Smoke on The Water. Jeden z najbardziej charakterystycznych zespołów hard rockowych zasłynął właśnie tym albumem. Może nie stricte tym, ale jest to jeden z najsłynniejszych albumów. Cofnijmy się w czasie więc do 1972 roku... Płytę otwiera Highway star, idealny otwieracz koncertowy. Fani Heavy Metalu, jak i Hard Rocka mają obowiązek znać ten utwór jak hymn narodowy. Elektryzujące riffy Blackmore’a połączone z anielskim wokalem Iana Gillana. To jest to czego oczekujemy. Lubimy to. Kolejnym kultowym już utworem jest Pictures of Home, chyba mój ulubiony jeśli chodzi o Głęboki Fiolet. Skoczny utwór, wesoły śpiew Iana Gillana z przygrywającymi bębnami Pana Paice’a, majestatycznymi solówkami gitarowymi wyżej wymienionego Pana Blackmore’a i genialnym bassem Pana Glover’a. Co tu dużo mówić? Utwór świetny. Płytę mam w wersji winylowej, więc jak przewrócimy naszego czarnego placuszka, mamy historyczny utwór, który każdy gitarzysta musi znać. To jest jak Stairway to Heaven dla Led Zeppelin, jak Iron Man dla Black Sabbath, czy Enter Sandman dla Metalliki. Kawałek Smoke on The Water opowiada o pożarze w którym uczestniczył zespół 4 grudnia 1971 roku w szwajcarskim kasynie w Montreux. Dodam jeszcze wyczytaną ciekawostkę co do tego utworu. Jest to pierwszy utwór w historii (razem z Tutu Milesa Davisa) zapisany w kodzie DNA! Uwierzycie w to? Jako przedostatni utwór mamy wspaniały utwór wokalno-instrumentalny, a raczej instrumentalno-wokalny, gdyż większą rolę odrywają tutaj instrumenty, niżeli sam wokal Pana Gillana. Mowa tutaj o Lazy. Można się po prostu zakochać. Progresywny początek zagrany na klawiszach, przechodzący w cichutką gitarkę i wybijanie rytmu na perkusji. Po tym jakże wspaniałym wstępie dostajemy wokal Iana Gillana. Ostatnim utworem na płycie jest Space Truckin’ który daje solidnego kopa na zakończenie. Kończąc recenzję nie może zabraknąć słów takich, że ta płyta jest cudowna. Tak. Dosłownie to jest jedna z najlepszych płyt w mojej kolekcji, a jest ona bardzo duża. Rzadko daję najwyższą ocenę, ale ten album na nią zasługuje i nikt mi nie może powiedzieć, że tak nie jest. Płyta ta, jest kompletna od A do Z.

Ocena końcowa:
5/5
Następną recenzją będzie:
Taconafide - SOMA 0,5 mg

5 komentarzy:

  1. Płyta dosx zachowawcza. In Rock było agresywne i brudne, Fireball eksperymentalny. Dla mnie najsłabsza z kultowej trójki, a także słabsza od Burn. Wielkim błędem było zostawienie When A Blind Man Cries jedynie na singla. Utwór znacznie lepiej pasowałby na płytę, niż nijakie Never Before (nagrane po prostu dla radia) czy Maybe I'm A Leo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Płyta bardzo mi się podoba.Najlepiej jakby w swojej karierze stworzyli kilka płyt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Achhh Deep Purple, ile ja mam z nimi przepięknych wspomnień. Ta płyta jednak nie podbiła mojego serca, tak jak piszecie, troszkę może brakuje tu takiej ikry rockowej. No ale to jest moje zdanie na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektórzy uważają ,że to jedyna prawdizwa muzyka. Ciagle żywa

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten zespół jeszcze gdzieś mam ich płyty.

    OdpowiedzUsuń