Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip-hop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip-hop. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 listopada 2017

Bedoes & Kubi Producent - Aby Śmierć Miała Znaczenie (Rap/Hip-Hop - 2017)

Skład:
Bedoes Wokal
Kubi Producent – Bity

Gościnnie:
Solar/Białas – Wokal w Hymn
Beteo – Wokal w Raz
Kuqe – Wokal w Papito
ReTo – Wokal w Typie

Bedoes – Borys Przybylski, mój rówieśnik. Chłopak, kiedy wydał album miał 17 lat. 17 lat, a takie teksty i taka technika? Jestem pod wrażeniem. Serio. Niby każdy się z niego naśmiewa, ale tak ogromne umiejętności w tak młodym wieku, wymagają chociaż minimum szacunku, chociaż jest kilka niedociągnięć. Początek płyty zapowiada ją na takie jakby klimaty Księgi Tajemniczej od Kalibru 44 z elementami New Schoolu, refren w utworze NFZ idealnie to pokazuje. Ale niestety nie jest zbyt dużo tego typu kawałków na płycie. Album cierpi na syndrom „New Schoolowca” czyli typowe nawijanie o hajsie, seksie i alkoholu, doprawione sporą ilością autotune’a. Wpadający w ucho refren utworu Biały i Młody wcale go nie ratuje, tekst jest tak prosty i banalny, że potencjał tego bitu jest zmarnowany i to strasznie. Utworów przyprawionych jękami, stękami i gęgami jest tutaj bardzo dużo, momentami doprowadza to do bólu uszu, choć znajdziemy kawałki które ratują tę płytę. W piosence Hymn znajdziemy takiego Bedoesa którego naprawdę chcę. (Zaraz po tym z utworów typu NFZ) Agresja, technika, pomysł na kawałek, dobry tekst. Takiego Bedoesa chcę słyszeć, brak tu gęgów, stęków, hajsu, chlania czy zabaw z panienkami. Wiele wątków jest tutaj poruszonych np. miłości albo radości Borysa, która wynika z wybicia się w polskim rapie czy też kontrowersyjne tematy aborcji lub najróżniejszych fetyszy. Tytułowy utwór po moim pierwszym przesłuchaniu przyprawia mnie o dreszcze... Wyślę sukę do Grecji, na wakacje poleci. Jak wiecie, albo i też nie, w Grecji aborcja jest legalna, w utworze jest wzmianka Suka mówi mi, że rodzić tego nie chce więc wnioski same wychodzą na usta. Mamy tutaj użyty autotune, ale w bardzo dobrym momencie. Brawo Borys. Więcej takich kawałków. Krążek jest dobrym albumem, ale niestety wydany zbyt szybko.
Po raz drugi podchodzę do recenzji tej płyty, lecz pierwsza nie zadowalała mnie. Bedoes od tej płyty naprawdę się wyrobił, przesłuchałem Gustawa czy Eldorado i jestem naprawdę pod wrażeniem. Czekam na kolejny solowy album Bediego, a jeśli będzie na takim poziomie jak wyżej wymieniony „Gustaw” to będzie to album roku jeśli chodzi o rap.

Ocena końcowa:
3/5

Następną recenzją będzie:
Nocny Kochanek – Zdrajcy Metalu

piątek, 20 października 2017

Taco Hemingway – Szprycer (Rap - 2017)

Skład:
Taco Hemingway – Wokal
Rumak - Bity

Niestety. Tak, niestety. Mój ulubiony raper, a wydał coś takiego. Nie no dobra, zbyt ostro zacząłem tę recenzję. Taco Hemingway, który ma na swoim koncie już 4 EP (w tym jedna po angielsku!), jeden pełnoprawny album i w te wakacje wydał kolejne EP. Jak to wiemy, Fifi wydaje swoje albumy za darmo do pobrania, ale także do kupienia fizycznie. Każdy  był przyzwyczajony do jego wyjątkowego stylu a nie typowego rapowania, jak praktycznie każdy raper z tej nowej fali, a tu tak, włączam pierwszy utwór czyli Nostalgia już zaczyna się inaczej, bo od mocnej perkusji. Myślę sobie wow, dziwnie się zaczyna, zaraz po tym załamanie… Autotune. Tak, autotune u Taco. Popłakałem się ze smutku. Lirycznie jest bardzo dobrze, ale wykonanie… Nie chcę tego komentować. Następnym kawałkiem który wpadł mi w pamięć nazywa się Tlen, tutaj mamy bardzo fajny refren, miło się go słucha, nóżka chodzi, wpada w ucho i łatwo zapamiętać, niestety gorzej jest już pod koniec, gdzie znów mamy to samo co w Nostalgii czyli autotune, jest on przesadzony. Ta recenzja będzie trochę krótsza, bo jest praktycznie jeden patent. Bardzo dobra warstwa liryczna, co na plus, ale OGROMNYM minusem jest to, że Taco przesadza tutaj ze wspomnianym już Autotune’m, jest go za dużo. Jakby to nie był Felipe, to ta płyta uzyskałaby wyższą notę, niestety Taco potrafi zrobić dużo lepsze albumy. Do Trójkąta Warszawskiego (Pierwsze EP Taco, po polsku), Szprycer nawet się nie chowa. Jak dla mnie jego najgorszy album. Już nawet jedna zwrotka w Nowym Kolorze zjada cały album.
W skrócie: Jakby to był album innego rapera byłaby 4, tak niestety musi być bardzo naciągana 3.

Ocena końcowa:
3/5

Następną recenzją będzie:
David Gilmour – Live At Pomepii

piątek, 15 września 2017

Quebonafide – Egzotyka (Rap/Hip-Hop – 2017)

Skład:
 Quebonafide – Wokal
Autorzy bitów – Różni

Gościnnie:
 DJ Filip – Scratche w „Oh My Budda” i „Odyseusz
Czesław Mozil – Wokal w „Bollywood
DJ Ike – Scratche w „Luís Nazário
 Ifani – Wokal w „Changa
 Young Lungs – Wokal w „Między Słowami
 Solar/Wac Toja – Wokal w „Arabska Noc
KRS-One – Wokal w „To nie jest hip-hop

Ten wpis będzie trochę inny od wszystkich. Dlaczego? Otóż pierwszy raz nie oceniam czegoś z pogranicza rocka i metalu. Będzie to płyta hip-hopowa. Tak, jestem metalem który słucha również hip-hopu. Czy to dziwne? W tych czasach nie, przejdźmy jednak do płyty. Zamówiłem ją w preorderze z niespodzianką. Niespodzianką tą była EPka „Dla fanów Eklektyki” (Kobiety dostawały EPkę pt. „Dla fanek Euforii”). Pytanie: „Czy zrecenzuję te dwie EPki?”. Odpowiedź: „Tak, ale to w późniejszym czasie.” Pierwszy singiel jaki usłyszałem z tej płyty to „Oh My Budda”, który kompletnie mi się nie spodobał. Był wypuszczony krótko po tym, jak przesłuchałem „Ezoterykę”(wcześniejszy album muzyka). W porównaniu do poprzedniego albumu, ten kawałek po prostu mnie załamał. Zupełnie inny styl, inna bajka. Koszmar! Pomyślałem, że Kuba idzie w kierunku tzw. „Hip-hopolo”. Que wypuszczał swoje single co jakiś czas, w ogóle nie myślałem o słuchaniu ich, aż w końcu mój kumpel (Pozdro Skorpio) podesłał mi singiel „Madagaskar”, powiedziałem do siebie „O ku**!” - po prostu wryło mnie w ziemię. Nigdy nie słyszałem czegoś takiego w Polskim rapie. Od tamtej pory sprawdzałem każdy singiel jaki wypuszczał, a każdy był coraz lepszy i lepszy. Na tym albumie mamy praktycznie wszystko - świetnych gości z poza rap-nurtu (Czesław Mozil), polskie sławy hip hopu (Solar, Wac Toja), czy też uwaga… Wielkie gwiazdy z zagranicy!!! Tak! Na tej płycie usłyszymy nie tylko polskie wersy, ale też zwroty takich legend jak KRS-One, mniej znanego Young Lungs czy Ifani. Jest agresja, jest smutek, jest odwołanie do markowych ciuchów. Wszystko co potrzebuje dobry hip-hopowy album. Jest kompletny od A do Z. Jak dla mnie, najlepszy album w Polskim Rapie od 1996 roku.
Ocena końcowa:
5/5

Następną recenzją będzie:
 Kult – Made In Poland